Obrazki pogrudniowe.
(Po lewej Mała Blokowa Królowa, za całe 30 złociszy w Oszą, po prawej Królewna Świerkówna z Domu Na Wsi, Królewna, co wyrosła z czubka dużo większego drzewa i chociaż może mniej foremna od swojej ubiegłorocznej Srebrnej Siostry, tej co to widnieje notkę niżej, to o wiele bardziej choinkowa i klimatyczna i dłużej młoda i stała ponad miesiąc wciąż pachnąca Świętami, zanim wreszcie zaczęła łysieć.

Ta mała w środku kosztowała mnie jakieś półtora peelena w Tesco. Nie pamiętam nawet, czy w chwili zakupu miała jakieś ozdoby na sobie - i tak mi teraz służy jako podstawka na gwiazdki.
A
gwiazdunie dłubię od kilkunastu lat. W trzeciej klasie liceum nauczyłam się od niejakiej Kasi W., z którą przez pewien czas siedziałam w ławce i z którą to Kasią kontaktu nie mam od dawna i może ona już mnie nawet nie pamięta i tego, że mnie naumiała. Ja nie zapomniałam, co roku nabywam kilometry wstążki i produkuję gwiazdek ilości hurtowe.

Księżyc i gwiazdka sponsorowane przez
tę książkę, a podpatrzone u Dziadka parę lat temu. W tle małe gwiazdeczki zaaplikowane na choinkę metodą: weź garść i sypnij. Co spadnie, podnieś i zabawę powtórz.

Bombki bardzo vintage,bałwanek z lewej ma mniej więcej tyle lat, co ja. A bez księżyców, jak widać, choinka jest nieważna.
Zdjęcia sprzed miesiąca albo i więcej, aktualnie większej Panny Zielonej już nie ma, mniejsza śpi w piwnicy i czeka na kolejną zimę. A za oknem klimat pasujący bardziej do tych drugich Świąt. Na szydełku takoż. Ale to już w kolejnym odcinku.